Dobra restauracja, czyli wizyta u zdobywcy tytułu Inwestycja Roku 2016

Materiał partnerski  |   Kulinaria  |   30 maja 2017 22:09

O dobrą restaurację nie jest łatwo, tak samo jak nie jest łatwo taką rozpoznać na pierwszy rzut oka. W stylowo urządzonym lokalu jedzenie zawsze smakuje lepiej, chociaż i w z pozoru obskurnej knajpce można zjeść pyszne dania (o ile nie zniechęci nas wcześniej wystrój).

Najłatwiej jest wejść do środka, poprosić o kartę… i czekać na rozwój wydarzeń. Klient, który po raz pierwszy odwiedził lokal, zaczyna swoją ocenę już od progu. Bierze pod uwagę wystrój, obsługę, menu oraz walory smakowe zaserwowanych dań.

Wbrew pozorom jedzenie to bardzo poważna sprawa, dlatego przywiązujemy do niego dużą uwagę. Oczywiście nie tylko do samych potraw, ale również do restauracji, która musi zachęcać wyglądem i być przyjazna dla klientów.

Co wyróżnia dobrą restaurację?

Dobrą restaurację odwiedza nawet właściciel. To nie żart. Jest wiele miejsc, w których właściciele pojawiają się raz w miesiącu, by sprawdzić czy lokal nie poszedł z dymem. Obecność właściciela restauracji jest bardzo ważna, szczególnie, gdy goście go widzą i gdy się nimi interesuje. Zaangażowanie właściciela musi być widoczne, ponieważ dopiero wtedy jest on prawdziwym gospodarzem restauracji. Jednak nie powinien tylko snuć się z kąta w kąt – musi rządzić, poruszać się, pilnować pracowników, musi mieć pewność, że wszystko w jego restauracji jest jak należy.

Dobrą restaurację poznamy po zapachu – kiedy klient wchodzi do lokalu, w którym z jakiegoś powodu brzydko pachnie, nie zastanawia się dlaczego – od razu wychodzi. Kiedy w powietrzu unosi się kuszący zapach jedzenia, wówczas staje się jeszcze bardziej głodny i bez zastanowienia zajmuje stolik.

W dobrej restauracji nikt nie oszukuje klienta. Jeśli zamówił on rybę z frytkami to powinien to danie otrzymać. Jeżeli zamiast zamówionego posiłku zaserwowano mu górę frytek, drugie tyle surówek i maleńki kawałek ryby to znaczy, że obsługa oszukuje, a restauracja wcale nie jest dobra. W tym wypadku wcale nie chodzi o jedzenie (którym się nie najesz), a o zarabianie na najtańszych produktach i oszczędzanie na droższych. Innymi słowy – chodzi o nabijanie klientów w butelkę.

W niektórych dobrych restauracjach widać kuchnię i pracujących kucharzy. To dobry znak! Klienci mogą popatrzeć na uwijających się jak mrówki fachowców i wiedzą, że restauracja nie wstydzi się pokazać swojej kuchni, a co za tym idzie – nie ma przed nimi nic do ukrycia. Oczywiście nie ma reguły, nie wszystkie restauracje mogą sobie pozwolić na „otwarcie” kuchni, jednak zazwyczaj jest to dobry znak.

Obsługa jest ważna – nie ma co ukrywać. Jednak coraz większa ilość klientów uważa, że „nadskakująca” im i zbyt miła obsługa wzbudza podejrzenia. Części z nich pochlebia takie zachowanie kelnerów. Nie da się wszystkich zadowolić. Dlatego dobrze, gdy obsługa potrafi wyczuć klienta i podchodzi do każdego indywidualnie. Niektórzy chcą po prostu zjeść w spokoju, bez natarczywej obsługi, która, co pięć minut pyta czy coś jeszcze podać i czy aby na pewno smakuje. Wielu klientów uważa to za próbę wyłudzenia większego napiwku.

Dobrą restaurację polecają znajomi. Oczywiście gusta są odmienne, jedni będą uważali dania za najlepsze jakie jedli, inni nadal pamiętają smaki dzieciństwa i nikt nie zaserwuje lepszego rosołu niż ich ukochana babcia. Mimo to, należy słuchać opinii innych, odpowiednio zinterpretowane dadzą obraz restauracji.

Dobra restauracja to wcale nie 10/5 gwiazdek. Obecnie recenzje dodawane przez klientów na portalach branżowych, w Google czy w mediach społecznościowych mają się tak jak recenzje krytyków filmowych do filmów – nijak. Teraz każdy jest Magdą Gessler i może wystawić lokalowi jedną gwiazdkę, „bo listek bazylii leżał krzywo na tym daniu”, albo „czekałam ponad 15 minut zanim ktoś przyniósł moje jedzenie!”. Klienci chyba nie zdają sobie sprawy, że albo dania są podawane szybko, albo są przyrządzane na bieżąco. Nie da się tych dwóch opcji połączyć (chyba, że mowa o daniach dnia, które już z założenia są przyrządzane w większej ilości). Jeśli nie chcesz jeść kotleta usmażonego wczoraj, a dziś tylko podgrzanego, musisz poczekać, cały proces gotowania trwa i nawet najlepsza restauracja tego nie ominie.

Śledzenie ilości gwiazdek przydaje się, gdy chcemy się upewnić w przekonaniu, że do tej właśnie restauracji wybierzemy się na niedzielny obiad. Niekiedy sama treść recenzji klientów mówi sama za siebie – wiadomo od razu, że nie powinno się niektórych z nich traktować poważnie.

Może to też zadziałać w drugą stronę. Kiedy klient zobaczy, że restauracja ma same pozytywne opinie, odwiedzi lokal z „wyrobioną” opinią, przez co może wyjść stamtąd zawiedziony, ponieważ nie było tak idealnie, jak w jego wyobrażeniach.

Prawdziwym testem dla dobrego kucharza są; żurek, rosół, golonka, czyli wszystko to, co jest z pozoru najprostsze, ale wymagające wprawy. Wbrew pozorom trudno przyrządzić polskie danie, które będzie naprawdę dobre.

Dobra restauracja jest bliżej niż myślisz!

Dobra restauracja stale się rozwija i stara dopasować do każdego klienta. Doskonałym przykładem jest oświęcimska La Rossa. Zdobyła ona nagrodę na Gali Biznesu w kategorii „Inwestycja roku – Oświęcim 2016”. Przyznano ją za inwestycję, która polegała na rozbudowie restauracji La Rossa, będącej obecnie najlepszym miejscem do organizacji imprez okolicznościowych. Restauracja stale poszerza swoją ofertę i podnosi jakość usług gastronomicznych w Oświęcimiu.

Cóż… Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić to na własnej skórze.

Jak się potem okazało, La Rossa zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ jest to restauracja, która robi wszystko, by sprostać współczesnym wymaganiom. Może się pochwalić certyfikatem doskonałości, który otrzymała od portalu Trip Advisor w 2015 roku, a także wieloma innymi wyróżnieniami, nagrodami i certyfikatami, które zdobyli kucharze swoimi mistrzowskimi daniami. Co można z łatwością odnaleźć na fanpage restauracji oraz na stronie firmowej.

Po wejściu do restauracji moim oczom ukazał się cudowny widok – stylowe wnętrza i meble, które ocieplają to miejsce. Uznałam to za bardzo dobry znak.

Po otrzymaniu karty dość długo zastanawiałam się, co wybrać. Stanęło na tatarze z łososia na przystawkę, kremie pomidorowym z dodatkiem mozzarelli i bazylii oraz filecie z kurczaka z buraczanym gnocchi i puree z kukurydzy w towarzystwie roszponki. Wybór był całkowicie zasadny – nigdy wcześniej nie miałam okazji spróbować tych dań w takiej formie. Czułam lekki niepokój, który związany był z daniem głównym, jednak zacznijmy od początku.

Na przystawkę nie musiałam długo czekać. To danie zostało zaserwowane w taki sposób, że aż żal było jeść. Na czarnej tacy zostały umieszczone trzy niewielkie tatary, które posypano prażonym słonecznikiem. Każdy wie, że sam wygląd to nie wszystko. Jednak i tu nie czekało mnie rozczarowanie. Nigdy wcześniej nie jadłam tatara z łososia, ale moim kubkom smakowym bardzo się spodobało, to co poczuły. Żałowałam, że było go tak niewiele (w porównaniu do dania głównego, ale nie zapominajmy, że to była jedynie przystawka).

 

Krem z pomidorów z kulkami mozzarelli i listami świeżej bazylii również był wyborny. Smak okazał się zdecydowanie bardziej wyrazisty niż tradycyjnej pomidorówki, do której jestem przyzwyczajona, jednak musiałabym bardzo nie lubić pomidorów, żeby miało mi to danie nie smakować. Zupka była odpowiednio gęsta – jak na krem przystało. Całość wizualnie i smakowo doskonale dopełniły kulki mozzarelli oraz świeża bazylia. Po przystawce i zupie czułam się już najedzona, ale nie przejedzona, dlatego też z niecierpliwością czekałam na danie główne.

Filet z kurczaka, który został przygotowany metodą sous-vide, czyli próżniową, w towarzystwie buraczanego gnocchi oraz puree z kukurydzy i roszponki stworzyły na talerzu niezwykłe połączenie – nie tylko smakowe, ale i kolorystyczne. Mój wcześniejszy niepokój dotyczący kurczaka ulotnił się po pierwszym kęsie. Nigdy wcześniej nie miałam okazji spróbować kurczaka przyrządzonego metodą próżniową. Jest to zupełnie nowe doznanie smakowe, którego każdy człowiek powinien spróbować choć raz w życiu.

Wyszłam z La Rossy bardzo zadowolona, podobnie jak mój pełny żołądek. Na pewno tam wrócę za jakiś czas, gdy lato i wakacje będą w pełni, a ja będę mogła zjeść obiad na świeżym powietrzu.

Dobra restauracja to zaangażowana obsługa

Zanim jeszcze miałam okazję wybrać się do La Rossy, wnikliwie przeanalizowałam ich fanpage. I to co mnie mile zaskoczyło to ciągle dokształcająca się obsługa. Każdy wie, że jakość serwowanych potraw zależy od umiejętności kucharza. Jeśli szef kuchni stale się doskonali, prędzej czy później uzyska mistrzowski poziom.

Znany z Hell’s Kitchen Sebastian „Szromu” Schrom okazał się częstym gościem w Radiu Oświęcim, poza tym został Ambasadorem Małopolskiego Festiwalu Smaku – Zjedz na polu. Widać, że chętnie angażuje się w nowe projekty i stale rozwija swoje umiejętności.

La Rossa nie zwalnia tempa – na fanpage można zobaczyć, że restauracja stworzyła kącik dla dzieci, który jest kolorowym placem zabaw dla najmłodszych. „Szromu” wybiera się na spotkanie najlepszych szefów kuchni „Chefs Only – gotowanie na styku morza i lądu”, skąd przywiezie La Rossie nowe smaki. Skąd te informacje? Ano z Facebooka! Osoba zajmująca się promocją restauracji dokłada wszelkich starań, żeby klienci byli ze wszystkim na bieżąco.

I tak dowiadujemy się również, że w marcu w restauracji został zorganizowany „Good France 2017”, czyli dzień z kuchnią francuską (tak bardzo żałuję, że to przegapiłam!). Degustację francuskich specjałów przyrządzonych przez „Szroma” połączono z degustacją win. W Internecie możemy znaleźć informacje, że jest to wydarzenie, które odbyło się już po raz trzeci na świecie. Najlepsi szefowie kuchni na pięciu kontynentach wspólnie obchodzą 21 marca święto francuskiej gastronomii. W 2017 roku po raz pierwszy w tym wydarzeniu wzięła udział La Rossa.

Warto zaznaczyć, że La Rossa jest jedyną w Europie i drugą na świecie restauracją, w której pracuje trzech uczestników „Hell’s Kitchen”. Nie ukrywam, że było to głównym powodem, dla którego postanowiłam się wybrać do tej restauracji. Dla nas, klientów, jest to wspaniała wiadomość, ponieważ jakość serwowanych dań zależy właśnie od szefów kuchni!

La Rossa nie osiada na laurach, organizuje Festiwal „Hell Stars”, na który zapraszani są uczestnicy „Hell’s Kitchen”, by wspólnie ze „Szromem” przyrządzić klientom coś smacznego. Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wiele dzieje się tuż pod moim nosem. Zawsze uważałam, że jest to kolejna restauracja, jedna z wielu, dlatego tym bardziej zaskakuje mnie to, co dzieje się „w środku”.

Widać, że restauracja La Rossa stara się wyjść naprzeciw wszystkim klientom. Gdy tylko zobaczymy czym dysponuje – patio, sala kryształowa, kącik zabaw dla dzieci, będziemy pod niemałym wrażeniem. Już na pierwszy rzut oka widać, że właściciel La Rossy robi wszystko, by restauracja ta stała się miejscem dla wszystkich, najlepszym przykładem jest niedawna rozbudowa. Dlatego nie ma znaczenia, czy zależy Ci na kameralnej kolacji we dwie, rodzinnym obiedzie, zorganizowaniu przyjęcia dla dzieci, czy wesela, albo spotkania biznesowego, w tym miejscu poczujesz się naprawdę dobrze. Takie też było moje pierwsze wrażenie po wejściu do lokalu. Już zdarzało mi się czuć jak intruz czy potencjalny złodziej. W La Rossie czułam się mile widziana, atmosfera w lokalu panuje naprawdę przyjazna, a kiedy to pierwsze pozytywne wrażenie dopełnił przepyszny obiad… Byłam w niebie!

Czy to znaczy, że La Rossa jest dobrą restauracją? Tak! Mało tego – to dobra restauracja, która jest doskonale zarządzana. Już na pierwszy rzut oka widać, że każdy, kto tam pracuje, wkłada w wykonywanie swoich obowiązków serce. Pokazuje to już samo zaangażowanie kucharzy w wydarzenia, konkursy, podnoszenie swoich kwalifikacji. Wiele osób pracujących w gastronomii tego nie robi – potrafią gotować lepiej lub gorzej i tyle im wystarcza. To właśnie wyróżnia La Rossę na tle innych restauracji – zaangażowanie i oczywiście, najlepsze jedzenie.

Komentarze
  • 19 listopada 2019 10:35

    joasiajomilko

    Jeżeli chodzi o dobrą restauracje w Oświęcimiu to spokojnie mogę polecić Tawerną Oświęcim. Często tam właśnie wybieramy się na obiad rodzinny i organizujemy rodzinne uroczystości. Zawsze wszystko jest w jak najlepszym porządku. Jest smacznie i elegancko a przy tym klimatycznie. Już tam jesteśmy dość znani i zawsze jesteśmy witani z uśmiechem.

Zostaw komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu, wpisu, obiektu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Więcej informacji w regulaminie komentarzy.

Kalendarium
Reklama
. . . . . . . . . . . . . . . .


Polecamy na FB
Facebook Pagelike Widget


Archiwa