Do trzech razy sztuka? Bez komentarza – FELIETON

1 Paweł Wodniak  |   Fakty,Publicystyka  |   3 kwietnia 2016

Obiecywałem sobie swego czasu, ale na szczęście nie Czytelnikom, że w formie felietonów będę malkontencił w kwestii ruchu drogowego jak najrzadziej.

W ostatnich miesiącach popełniłem bowiem kilka „drogowych” felietonów pod rząd. Jednak nie da się spełnić swojej własnej obietnicy, widząc bezmyślnych ciećwierzy poruszających się po naszych drogach. I to na dodatek takich w wieku senioralnym.

Wjechałem na skrzyżowanie na zielonym świetle. Podążałem na wprost. Chciałem wjechać w ulicę będącą przedłużeniem tej, którą jechałem. Nagle z mojej prawej strony ze ścieżki rowerowej na czerwonym wprost przed maskę wjechał mi przyprószony siwizną rowerzysta. Skręcił dokładnie w ulicę, w którą zmierzałem.

Odbiłem kierownicą w lewo, żeby nie potrącić niefrasobliwego cyklisty. Ten jednak po kilku metrach postanowił skręcić w lewo i znów znalazł się przed maską mojego samochodu. Nota bene w uliczkę, którą sobie ostatecznie upatrzył, wjeżdżał pod prąd.

Z jednej strony dziękowałem Bogu za dobre hamulce i jaki taki refleks, a z drugiej kląłem pod nosem jak szewc, życząc bezmyślnemu rowerzyście niezbyt szczęśliwej przyszłości. Ale cóż, nie pierwszy to i nie ostatni idiota na drodze, który podniósł niejednemu kierowcy i pieszemu ciśnienie.

Pojechałem dalej. Nie upłynęła minuta, gdy po przejechaniu kilkuset metrów znów hamowałem z piskiem, bo z mojej lewej strony z bocznej uliczki wyjechał rowerzysta. Miał około siedemdziesiątki. Skosem pokonał główną drogę i wjechał na chodnik nie reagując nawet ruchem głowy na klakson i pisk hamulców.

Postanowiłem, że po spotkaniu, na które właśnie jechałem, odstawię samochód na parking i nie będę tego dnia już nigdzie jechał. A nuż zadziała przysłowie, że do trzech razy sztuka.

Zanim jednak wróciłem do siebie, musiałem przejechać przez to samo skrzyżowanie ze światłami. Przejeżdżała przez nie także karetka na sygnałach. Miała akurat zielone, tak jak i jadące przed nią samochodem dziewczątko. Co zrobiła panienka w niebieskiej skodzinie, gdy usłyszała syrenę samochodu uprzywilejowanego? Zatrzymał się na środku skrzyżowania blokując na dłuższą chwilę przejazd sanitarki.

Bez komentarza.

Komentarze

Zostaw komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu, wpisu, obiektu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Więcej informacji w regulaminie komentarzy.

Kalendarium
. .
. . .
.
Archiwa