Pociąg do wiedzy zmierza ku katastrofie – FELIETON

5 Paweł Wodniak  |   Fakty,Publicystyka  |   7 marca 2016

Jest w grodzie nad Sołą instytucja. Jedna z młodszych w mieście. O jej powstanie zabiegało wiele osobistości. Dziś niektóre z nich są zażenowane faktem, że przyłożyły ręce do stworzenia placówki, która, zdaniem wielu, przynosi wstyd miastu, powiatowi i nauce polskiej.

Kilka tygodni temu, gdy charakteryzowałem Komendę Powiatową Policji w Oświęcimiu, przyrównałem ją do pociągu. Dzisiaj znów naszły mnie kolejowe skojarzenia. A wszystko dlatego, że przynajmniej w założeniu, miało chodzić o pociąg do wiedzy.

W rozkładzie jazdy znalazł się 11 lat temu. Na początku wagonów nie było wiele, ale maszynista wierzył w to, że w miarę upływu czasu i kilometrów zacznie przybywać i pasażerów i kolejnych elementów składu. Tym bardziej, że w tym kontekście zyskał sobie sympatię samorządów, których mieszkańców pociąg głównie obsługiwał. Choć trzeba dodać, że na podróż decydowali się również liczni przyjezdni.

Kolej ruszyła w trasę 2005 roku. Przyspieszała i sunęła do przodu z szybkością i w sposób gwarantujący podróżującym i obsłudze jaki taki komfort jazdy. Co prawda w zespole wagonów, ale i jednostce napędowej nie brakowało usterek, a na samej trasie ograniczeń i czerwonych świateł. Całość jednak jechała dalej, a konduktorzy i stewardzi mieli możliwość zajmowania się coraz to nowymi pasażerami.

Aż przyszedł czas, kiedy maszynista przeszedł na emeryturę. Zanim opuścił lokomotywę, wskazał jednak swojego następcę, który, jak sądził, nie tylko będzie kontynuował podróż, ale unowocześni skład i zwiększy jego atrakcyjność.

Początkowo wydawało się, że wszystko jest w porządku. Siłą rozpędu pociąg sunął dalej, zmierzając, jak wszyscy sądzili, w dobrym kierunku. Jednak bardzo szybko okazało się, że nowy maszynista postanowił odciąć się od części osób, odpowiadających za prawidłowe funkcjonowanie kolejki i jej bezpieczeństwo.

Pociąg zaczął zjeżdżać z głównej trasy i przemykać przez boczne, nikomu nieznane i przez nikogo niekontrolowane trasy. A to nie wszystkim się podobało. A skoro część załogi jest niezadowolona, to należy się jej pozbyć. I tak nowy maszynista i jego wierny, choć niewielki pomocnik pozbyli się części konduktorek i konduktorów, stewardes i stewardów.

Kupili sobie do lokomotywy stylowe i wygodne siedziska, a nawet legowiska, nie zważając, że w wagonach brakuje podstawowego wyposażenia. Ale i na te braki znaleźli sposób. Kupili sobie miejsce w rankingu kolei, by być jak najbliżej pendolino i dartów.

Tymczasem pociąg zaczął przypominać znaną od dziesięcioleci kolejową jednostkę elektryczną EN57, zwaną przez kolejarzy „kiblem”. Pasażerowie jechali, bo musieli, w końcu nie chcieli stracić biletów, ale i oni w końcu poczuli smród. Dostrzegli, że maszynista i jego pomocnik traktują część obsługi, jak wielcy obszarnicy amerykańscy swoich czarnych niewolników, że zmniejszył się komfort podróży i że ci podróżni, którzy postanowili upomnieć się o swoje pasażerskie prawa, byli nakłaniani przez ekipę z lokomotywy do zmiany swojego zdania na temat jakości podróżowania.

Gdy pasażerowie postanowili powiadomić o wszystkim Ministerstwo Kolejnictwa, drugi z maszynistów, który w międzyczasie dostał wysoki mandat za nieprawidłową jazdę, nazwał ich przestępcami.

Wydaje się, że jeśli skład lokomotywy, dzierżący w rękach wszystkie wajchy, nie zmieni się i to szybko, to pociąg pojedzie w nieznanym kierunku. A skoro tak, to pasażerowie zaczną rezygnować z takiej podróży. A bez nich czy to pendolino, czy też śmierdzący „kibelek” nie ruszą się ani o metr. No, chyba, że na bocznicę. Z niej z kolei zarówno zwykłemu pociągowi, jak i pociągowi do wiedzy, ciężko jest wrócić na główny tor.

Komentarze
  • 7 marca 2016 09:34

    Kpiarz

    Coś mi się zdaje, że w tym pociągu główny kibel jest w lokomotywie, bo to stamtąd capi, że aż strach

  • 7 marca 2016 21:38

    Alina

    Dobre porównanie, hahah

    • 14 marca 2016 19:02

      plichta

      Autor z wielu słów utworzył wiele zdań tworząc tekst pozbawiony faktów.Słowotok nie przekazujący wiedzy której posiadaczem i przekaźnikiem powinien być autor.Tego typu prowincjonalne uczelnie są najwyżej pociągiem do dyplomu a nie do wiedzy drogi autorze, to moje odniesienie do tytułu.Chciało by się odnieść do tekstu ale skoro jest pozbawiony treści merytorycznej trudno to zrobić.

  • 7 marca 2016 21:39

    Stewersessa

    A dzisiaj rektor dostał wotum zaufania….:(

  • 7 marca 2016 21:49

    Emerytka

    Wotum zaufania….. Jak człowiek długo przebywa w smrodzie, to przestaje go czuć. I pomyśleć, że były czasy gdy bycie pracownikiem wyższej uczelni, już o jej władzach nie wspominając, to było naprawdę COŚ. I obligowało do bycia KIMŚ.

Zostaw komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu, wpisu, obiektu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Więcej informacji w regulaminie komentarzy.

Kalendarium
. .
. . .
.
Archiwa